Epidemia jest zjawiskiem miejskim – rozmowy socjologów w czasie epidemii
Epidemia jest zjawiskiem miejskim – rozmowy socjologów w czasie epidemii

Epidemia jest zjawiskiem miejskim – rozmowy socjologów w czasie epidemii

Aktualności
Spotykamy się wirtualnie z prof. zw. dr. hab. Bohdanem Jałowieckim w sierpniu. Wakacje 2020. roku upływają w cieniu 6. miesiąca pandemii. Ministerstwa spraw zagranicznych poszczególnych krajów opracowują zmieniające się wykazy informujące turystów o zakazach wjazdu na swoje terytoria. Cyklicznie publikowane są wykazy procedur zachowania bezpieczeństwa zdrowotnego dla przybywających z regionów traktowanych jako potencjalnie niebezpieczne. W związku z ponownym wzrostem zachorowań Polska została podzielona, na poziomie powiatów, na trzy strefy: zieloną (bez obostrzeń sanitarnych), żółtą i czerwoną. W powiatach o największej liczbie zakażeń (czerwonych) przywrócono obowiązek noszenia maseczek, zakazano działalności sektorom związanym z branżą rozrywkowo-sportową. Ograniczono możliwości organizacji uroczystości rodzinnych: wesel oraz ceremonii pogrzebowych. Zgodnie z zapowiedziami władz 1. września w całym kraju uczniowie rozpoczną naukę w szkołach.

 

Profesor zw. dr hab. Bohdan Jałowiecki – socjolog specjalizujący się w socjologii miasta, gospodarce miejskiej, rozwoju lokalnym i regionalnym, zawodowo związany m.in. z Uniwersytetem Śląskim i Uniwersytetem Warszawskim. Członek Komitetu Przestrzennego Zagospodarowania Kraju, Polskiej Akademii Nauk, Polskiego Towarzystwa Socjologicznego, Regional Studies Association. Odznaczony m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Czego świadkami jesteśmy? W jaki sposób legitymizowana jest nasza „nowa normalność”?

Epidemię można analizować na trzech płaszczyznach: medyczno – społecznej i politycznej. Pierwszą z nich socjolog odbiera jako laik, może jednak ją ocenić na podstawie tego co dowiaduje się od osób przedstawianych w mediach jako eksperci. Informacje pochodzące z tego źródła są chaotyczne i sprzeczne. Dowiadujemy się, że pochodzenie wirusa jest nieznane, jego zaraźliwość duża, ale nie wiadomo czy zakażają ludzie chorzy, czy także zarażeni bez objawów, dowiadujemy się, że narażeni są szczególnie ludzie starsi, ale młodzi i dzieci też, nie wiadomo dlaczego liczba zarażonych w stosunku do liczby mieszkańców tak bardzo różni się między krajami i regionami jednego kraju. Testy dają często sprzeczne wyniki. Niejednoznaczne są informacje na temat zakażonych miejsc, jedni eksperci twierdzą, że wirus na przedmiotach drewnie, papierze, klamkach itd. utrzymuje się kilka godzin, a inni twierdzą, że kilkanaście. Nie bardzo wiadomo kto jest naprawdę ekspertem, bo media zapraszają do komentowania epidemii obok specjalistów od chorób zakaźnych kardiologów, lekarzy rodzinnych, a także urzędników nie będących lekarzami. Nie wiemy jaka jest śmiertelność wirusa, ponieważ o przyczynach zgonu decyduje lekarz na podstawie subiektywnej oceny, nie robi się sekcji celem dokładniejszego zbadania przyczyny śmierci, nie wiadomo więc czy przyczyną był wirus czy też tzw. „choroba towarzysząca” typowy wytrych komunikacyjny. Śmiertelność wirusa będzie można ustalić dopiero za rok kiedy porówna się średnią liczbę zgonów w danym kraju w kilku poprzednich latach i w 2020 roku. Chaos pogłębiają też politycy. W Polsce np. w początkach epidemii minister zdrowia, lekarz kardiolog, wyśmiewał noszenie maseczek ochronnych twierdząc, że są nieskuteczne, a po jakimś czasie nakazał ich stosowanie, zaś premier oświadczył, że w lecie wirus jest niegroźny i nie ma się czego bać. Ten szum informacyjny powoduje, że słabnie obawa przed zakażeniem, słabną odruchy obronne i obywatele przestają reagować na zalecenia władz. Wiele osób śledząc statystyki zakażeń wie, że w Polsce liczba zakażonych 55 tys., na liczbę mieszkańców kraju to ułamki procenta (0,0015). Wiele osób nie zna nikogo, kto zetknąłby się z wirusem. To wszystko oczywiście wpływa na społeczny odbiór epidemii, która przestaje być realnym problemem, a staje się jedną z głównych pożywek mediów, a szczególnie telewizji informacyjnych, poświęcających temu zjawisku znaczną część czasu antenowego. O beztrosce obywateli świadczą liczne stadne zachowania takie jak organizowanie wesel, udział w pielgrzymkach i innych praktykach religijnych, widowiskach sportowych, artystycznych imprezach i zbiorowym plażowaniu. Liczba zakażonych rośnie, a zatem proporcjonalnie chorych i hospitalizowanych pod respiratorami. W aspekcie politycznym obserwować można nerwowość władz w wielu krajach, które nie radzą sobie ani z samą epidemią ani z przedstawieniem jej względnie prawdziwego obrazu. W  Polsce przykładem jest zamieszanie z majowymi wyborami, podejmowanie sprzecznych nieracjonalnych decyzji jak np. zakaz wstępu do lasów itp.

 

Jakie zmiany możemy zaobserwować po kilku miesiącach pandemii? W jaki sposób pandemia zmienia miasta i obszary zurbanizowane? 

Epidemia jest przede wszystkim zjawiskiem miejskim. Liczba ludności, a tym samym różnego typu kontaktów sprzyja rozprzestrzenianiu się wirusa, na wsi w miejscowościach o mniejszej gęstości zaludnienia ryzyko zarażenia jest mniejsze. W pierwszym okresie epidemii zamknięcie placówek handlowych i usługowych zmniejszyło częstotliwość korzystania z przestrzeni miejskiej, po zniesieniu zakazów sytuacja prawie wróciła do normy. 11 września 2001 roku w wyniku zamachu zburzono wieżowce World Trade Center, zginęło prawie 3000 osób. Zdawało się, że szok ten zmieni sposób budowania miasta. Pojawiły się opinie, że to koniec epoki wieżowców. W rezultacie nic się nie zmieniło i nadal powstają co raz wyższe budynki. Miasta nawet po wielkich zniszczeniach w wyniku wojny czy trzęsienia ziemi odradzają się w podobnym, w zasadzie kształcie nieco modyfikowanym, zgodnie  z nowymi potrzebami i architektoniczną modą. Epidemia nie narusza materialnej substancji miasta, a zatem nie będzie miała wpływu na wytwarzanie przestrzeni. Także zachowania jak np. zmniejszenie ruchliwości przestrzennej będą chwilowe i po jakimś czasie wrócą do stanu poprzedniego, a nawet go przekroczą.

 

Jaka będzie popandemiczna przestrzeń społeczna? 

Milan Kundera napisał kiedyś, że jedna rzecz jest pewna to, że wszystkie przewidywania są błędne. Ludzie w swojej masie miast nie opuszczą, istniejące zjawisko przenoszenia się poza granice zwartej zabudowy miejskiej czyli tzw. suburbanizacja będzie się nadal rozwijać, ale dotyczy ona tylko pewnej stosunkowo niewielkiej kategorii najzamożniejszych mieszkańców miasta. Zjawisko „urban sprawl” jest kosztowne społecznie i zwalczane choć nieskutecznie przez urbanistów. Epidemia dotyka, jak na razie tylko bardzo mały odsetek ludzi mieszkających w dużych miastach, w Warszawie było to ok. 2600 przypadków na ok. 1,7 miliona mieszkańców, a zatem promil promila. Zachowania przestrzenne mieszkańców takie jak spontaniczne unikanie skupisk ludzi i np. transportu zbiorowego czy narzucone noszenie maseczek i przestrzegania dystansu przestrzennego (a nie dystansu społecznego, oznaczającego różnice statusu milionera i pucybuta), modyfikują nie tyle osobiste kontakty z epidemią co perswazja głównie telewizji przez którą wirus „rozprzestrzenia” się znacznie szybciej niż w rzeczywistości. Co oczywiście nie znaczy, że ryzyka zarażenia nie ma.

 

W jaki sposób lęk społeczny ucieleśnia się w organizacji codziennych aktywności? W jaki sposób  wpłynie na architekturę i przestrzenie publiczne? 

Nie wiem jaki jest „lęk społeczny”, nie znam badań na ten temat, ale sądząc po zachowaniach ludzi na wakacjach jest niewielki. Różnego rodzaju ograniczenia jak zamykanie żłobków, przedszkoli, szkół oczywiście wpłynęło na zachowania ludzi zmuszonych do przeorganizowania codziennego życia, np. zdalnej pracy i nauki. Jak się wydaje ludzie bardziej boją się wspomnianych restrykcji, które mogą przyczynić się np. do utraty pracy i dochodów niż koronawirusa. Lęk o przyszłość może także zwiększać brak zaufania do skuteczności działań instytucji państwa, które są nieprzemyślane, chaotyczne i mało skuteczne. Zarządzanie lockdown’u przy ok. 200 zakażeniach dziennie i otwarcie niemal wszystkiego przy ok. 800 nie wydaje się logiczne. Naprawdę nie wiem jak „lęk społeczny” miałby wpłynąć na architekturę i przestrzenie publiczne. „Smart” cities to jednak, szczególnie w Polsce, dość odległa przyszłość. Miasta polskie nie są w stanie zapewnić sprawnej segregacji i wywozu śmieci oraz  ich utylizacji, gładkich chodników, czystych ulic, sprawnego transportu i synchronizacji świateł drogowych na 5 skrzyżowaniach i odcinku 2 kilometrów jak np. na ul Marszałkowskiej w Warszawie. Czasem instaluje się gadżety jak świetlne listwy na przejściach dla pieszych w Poznaniu, które losowo działają lub nie. Rządy antydemokratycznych populistycznych reżimów wykorzystują epidemie do zwiększenia kontroli obywateli, ubezwłasnowolnienia samorządów i organizacji pozarządowych, jednym z przykładów jest próba uchwalenia w Polsce ustawy zwalniającej od odpowiedzialności urzędników za „błędy” popełnione w  związku z epidemią „covid-19. W rezultacie pod pretekstem epidemii, szczególnie kiedy potrwa on dłużej mogą być ograniczane kolejne prawa obywatelskie.

 

Dla kogo szansą będzie kryzys związany z pandemią? Jakiego rodzaju rewolucja czeka u drzwi?

Na epidemii zarobią koncerny farmaceutyczne i wielkie międzynarodowe korporacje. Epidemia stwarza także szanse dla rządów, które pod pozorem troski o zdrowie i życie obywateli wprowadzają zarządzenia zwiększające kontrolę i ograniczające prawa człowieka. Nie można wykluczyć, że czasowe ograniczenia w ruchliwości między krajowej zostaną utrzymane. Wyraźnym sygnałem jest zarządzenie polskich władz zakazujące lotów do ok. 40 państw. O tym czy obywatel może polecieć do danego kraju decyduje nie on czy linie lotnicze, ale państwo. Rewolucje, a raczej gwałtowne polityczne zmiany wybuchają nagle i jest to zjawisko nieprzewidywalne. Przykładem może być upadek ZSRR i zmiany na geopolitycznej mapie, szczególnie wschodniej Europy. Obecnie w Polsce „rewolucja” u drzwi raczej nie czeka może prędzej w Białorusi. 

 

Dziękuję za rozmowę. 
Rozmawiała dr Joanna Wróblewska-Jachna
Katedra Nauk Ekonomicznych i Społecznych

Dane adresowe

Akademia Techniczno-Humanistyczna
43-309 Bielsko-Biała, ul. Willowa 2
centrala telefoniczna:
tel. +48 33 8279682
fax: +48 33 8279355
Regon: 072728961, NIP: 547-194-37-84
Elektroniczna Skrzynka Podawcza
Identyfikator: ATH_Bielsko_Biala
konto bieżące:
Bank Pekao S.A. 02 12404142 11110000 48278261
Inne konta:
Studia Podyplomowe: 21 12404142 11110010 54573476
Kursy: 66 12404142 11110010 54573636
Konferencje: 73 12404142 11110010 54572831

A+
Kontrast